Karnawał 2012 czas zacząć

Wszyscy w pewnym momencie zastanawiamy się co ten Nowy Rok nam przyniesie, jaki będzie. Przy składaniu życzeń mówimy m.in. ”aby nie był gorszy od minionego”. Mój miniony rok obfitował w wydarzenia, które jednocześnie były i nadal są nowym doświadczeniem. Intryga goniła intrygę, zataczała coraz szersze kręgi, wciągała nowe osoby, donosom nie było końca – każdy na coś liczył, coś miał obiecane… Straszak w postaci Jankowskiej, że pozwalnia z pracy zadziałał na nauczycieli (głosowanie rady). Kto wtedy myślał o niżu demograficznym, który już był odczuwalny. Za zgodą burmistrza dopełniłam etaty godzinami w świetlicy 12-tu nauczycielom , by uniknąć zwolnień. Ale były 3 osoby, które poszły z tym do sądu. To miał być  jeszcze jeden hak na dyrektora – te osoby dzisiaj mają się bardzo dobrze, dwie  na stanowiskach – taki przekładaniec, raz jedna, raz druga. Nie zapominajmy, że w tej farsie uczestniczył jeszcze  pan Mikołaj B. (n-l PO od 2007 r.)

Osoby, które siały zamęt wykorzystały mocną broń. Tak dla przypomnienia: w 2007 roku   pani Danuta wprowadziła ferment  i  zaczęła walkę w imieniu grupy nauczycieli (tych z nowopowstałych związków) m.in. z wychodzeniem  uczniów w trakcie lekcji na 40-sto godzinne nabożeństwo i rekolekcje w naszej parafii. Od 1999 roku  taki stan rzeczy był praktykowany i nikomu to nie przeszkadzało. A tu proszę, na radzie sierpniowej krzyczała wręcz: cyt. „aby nie przepadały lekcje, uczniowie na nabożeństwa uczęszczają przed lub po zajęciach”. Nigdy wobec nauczycieli nie było  przymusu, zawsze była zgoda na wyjście z uczniami. Zaś odpowiedzialność n-la za bezpieczeństwo dzieci w trakcie drogi to standard. Nie mogłam nikogo z niej zwolnić, tak jak nie mogłam nikogo zmuszać do uczestnictwa we mszy – nic na siłę. Postulowała także w imieniu nauczycieli:  cyt. „ uczestniczą w nabożeństwie, jeśli wyrażą potrzebę”. Tak było zawsze. Ale donosom do kuratorium nie było końca, ktoś nad tym czuwał. Teraz zachowanie pani się zmieniło i obecnie powiela moje działania …  w końcu są przypadki nawrócenia . Szkoda, że odstąpiła od swoich pomysłów wypracowanych  wówczas na kartce A4  - a było tego trochę…

Wraz z początkiem karnawalu rozpoczęły się noworoczne piruety burmistrza. Pierwsze w nowym roku wydane zarządzenia o numerach 98 i 99 warto przeczytać: http://um-choroszcz.pbip.pl/?event=kategoria&id=417

Kto nie ma ochoty czytać -  to tylko kolejna zamiana stołków dyrektorskich w szkole. Współczuję rodzicom, uczniom i nauczycielom – już chyba nikt tego nie łapie, a może to o to chodzi.

To dopiero zaczyna się jazda, szkoda że  „Orlik” jest nieczynny.  Jak otworzą lodowisko to warto zapoczątkować taki swojski, „lokalny taniec z gwiazdami” – wystarczy zaprosić dyrektorów obecnych i tych co byli , oczywiście ja także się łapię zgodnie z rozstrzygnięciami. Można jeszcze zaprosić radnych z komisji oświaty na czele z  przewodniczacym  może w końcu zainteresuje  się o co w tym wszystkim chodzi . Nie musieliby czekać do następnej sesji. A może warto postarać się o maski, to byłaby choroska karnawałowa MASKARADA na lodzie. Tylko trzeba bardzo uważać – bo lód ma to do siebie, że jest śliski…

Mija rok

Wczoraj po raz kolejny uczestniczyłam w obradach sesji RM w Choroszczy.Po raz pierwszy byłam we wrześniu, a to dlatego, gdyż jednym z punktów porządku obrad były sprawy oświaty.  Ściślej mówiąc było to sprawozdanie za rok szk. 2009/10 przedstawione przez dyrektora Zespołu Obsługi Szkół Andrzeja W. Niestety rozczarowałam się tym wystąpieniem: suche liczby, czysta statystyka nie wnosząca nic nowego – pewnie po wszystkich spłynęło jak woda po kaczce, nie tylko po mnie. Nie dziwi fakt, że nie było pytań. Oświata jest mi bliska, ale to, co zostało zaprezentowane podczas sesji – pozostawię bez komentarza. A z drugiej strony, co tu komentować, skoro jak się okazało jest to szczególnie trudne zagadnienie nie tylko dla burmistrza. Radca prawny gminy również nie okazał się w tym temacie mocny. Reasumując nie tylko zgłoszone przeze mnie do wojewody zarządzenia okazały się bublami prawnymi, ale i inne uchwały zostały podjęte niezgodnie z prawem. O innych paradoksach można poczytać na stronie BIP Urzędu Wojewódzkiego w Białymstoku.  Zainteresowanym podsyłam link: http://bip.bialystok.uw.gov.pl/Search.aspx

Nauczona doświadczeniem z poprzedniej sesji stwierdziłam, że szkoda mojego czasu na kilkanaście (tym razem 19) punktów obrad, wybrałam więc sam początek tzn. sprawozdanie burmistrza z działalności międzysesyjnej i interpelacje… Właściwie interesowały mnie moje sprawy. Po pierwsze, czy Przewodniczący zapozna Radę Miejską z pismem NIK z dn. 5 grudnia 2011 w zakresie dotyczącym działalności Burmistrza Choroszczy, niestosującego się do orzeczeń nadzorczych Wojewody Podlaskiego i do wyroku WSA w Białymstoku. Po drugie: czy radni zostaną poinformowani o kolejnych zmianach na stanowisku dyrektora w ZS.

Jak się okazało, zgodnie z moimi przypuszczeniami, tematu po prostu nie było. Na pytanie jednej z radnych do przewodniczącego w tej sprawie, padła odpowiedź mniej więcej w tym stylu: sprawą zajmiemy się na kolejnej sesji ze względu na zbyt obszerny porządek obrad – nic dodać, nic ująć, to taki standard w naszej gminie. Nawet pisma z Najwyższej Izby Kontroli nie robią na nich wrażenia.

Burmistrz przedstawiając informacje z działalności międzysesyjnej po raz kolejny zapomniał poinformować Radę Miejską o „przetasowaniu” stanowisk w Zespole Szkół w Choroszczy. A Radni, chyba nie wszyscy wiedzą, że pani Danuta M. z konkursu już nie jest dyrektorem, tylko zastępcą … taka drobna zmiana od 24 listopada, nawet nie ujeta na stronie internetowej szkoły. Chyba same panie nie wiedzą kto jest kto, nie wspomnę o młodzieży i rodzicach – taka pomroczność jasna… na koniec obfitego w wydarzenia roku w ZS w Choroszczy. Rok obfity nie tylko w dyrektorów, ale i w finanse. Wystarczy wejść na strony BIP http://um-choroszcz.pbip.pl/?event=kategoria&id=393 i zapoznać się z oświadczeniami majątkowymi powoływanych niezgodnie z prawem dyrektorów. Nie szczędził burmistrz na dodatki funkcyjne i motywacyjne, nie wspomnę o nagrodach, nie musiały się napracować, wystarczyła lojalność i poddaństwo. Szkoda tylko, że te wypłaty nie są zgodne z prawem, ale podatnicy zapłacą…

Ponadto zachęcam wszystkich, którzy dysponują wolnym czasem do uczestnictwa w obradach sesji, to zdecydowanie nowe doświadczenie. Warto zobaczyć ludzi, których wybraliśmy w działaniu. To ich obdarzyliśmy mandatem zaufania, a więc należałoby stwierdzić, czy oddany głos nie jest zmarnowany. Ja osobiscie za tych, którzy weszli z mojego komitetu nie muszę się wstydzić.

Szopka Choroska

Dawno nie pisałam, ale to nie znaczy, że nic się nie dzieje – mieszkańcy, a szczególnie rodzice powinni być poinformowani o sprawach oświaty w naszym mieście. Dzisiaj odbyła się kolejna rozprawa w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Białymstoku dotycząca skargi Burmistrza na rozstrzygnięcie nadzorcze Wojewody Podlaskiego w sprawie nieprawnego powołania na stanowisko dyrektora Pana Mikołaja B. Pan Mikołaj, który nawet nie zdążył się wykazać, że był dyrektorem pomimo tego, że pokazywał na akademii papier ze swoim powołaniem do końca grudnia na dyrektora ZS, zasłynął przynajmniej z organizowania cotygodniowych akademii, prawie tak jak w Korei Północnej:) Na jednej nawet rozdawał ruble jako nagrodę główną w ramach współpracy jaką podpisała Gmina Choroszcz z Białorusią:) Ale to tylko jeden z elementów domina…Oczywiście sąd oddalił skargę burmistrza na rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody jako niezgodne z prawem. W uzasadnieniu padło m.in. stwierdzenie, że nie należy interpretować prawa według własnego uznania.

Zgodnie z prawem, był w szkole wicedyrektor i to jemu powinno się powierzyć pełnienie obowiązków zgodnie z literą prawa. Zła interpretacja miała miejsce po raz kolejny, ale czas było się nauczyć :). Co z tego wynika, otóż zgodnie z powiedzeniem „tonący brzytwy się chwyta” absurdów ciąg dalszy następuje… Nie wiadomo, kto w końcu jest dyrektorem Zespołu Szkół, czyli kolejna zmiana na stanowisku pomimo, że ja zgodnie z prawem, nadal jestem dyrektorem tej szkoły. Wygląda to, na naprawianie tego co zostało zepsute: Pani Danuta M. już nie jest dyrektorem, ale jest zastępcą. Pani Beata G. po raz kolejny pełni funkcję p.o. dyrektora (gratuluję wytrwałości i dążenia do celu) – czyli zamiana miejsc na stanowiskach. Zastanawiam się, czy to czasami nie jest „Noworoczna Szopka Choroska” – jak zwał tak zwał, ale to już chyba kabaret.

Jeżeli chodzi o rozstrzygnięcie nadzorcze w mojej sprawie to gmina odwołała się do NSA w Warszawie, ale to tylko kwestia czasu. A tak na marginesie to wszystko kosztuje i to są nasze pieniądze „podatników”, a nie prywatne burmistrza.

Domino ruszyło…

W jednym z poprzednich moich postów o tytule Bez znieczulenia… postawiłam  pytanie włodarzowi miasta: Panie Burmistrzu, w takim razie co z dalszymi zarządzeniami dotyczącymi powoływania zastępców i kolejnych dyrektorów i ich zastępców… czyżby efekt domina?

Oczywiście to pytanie retoryczne: zadane nie dla uzyskania odpowiedzi, lecz w celu skłonienia decydentów do przemyśleń na dany temat, podkreślenia wagi problemu; ewentualnie pytanie, na które odpowiedź jest oczywista.

O tym, że odpowiedź była oczywista świadczy kolejne rozstrzygnięcie nadzorcze Wojewody Podlaskiego z dn. 8 listopada 2011 roku, ktore stwierdza nieważność zarządzenia Nr 55/2011 Burmistrza Choroszczy z dnia 21 lipca 2011 roku w sprawie powierzenia stanowiska Dyrektora Zespołu Szkół w Choroszczy.

Oto fragmenty rozstrzygnięcia:

„(…)Przeprowadzona analiza wykazała, iż przedmiotowe zarządzenie zostało podjęte z istotnym naruszeniem prawa, w związku z czym w dniu 2 listopada 201 1 r. wszczęte zostało postępowanie nadzorcze w sprawie stwierdzenia jego nieważności.

Na mocy przedmiotowego zarządzenia Burmistrz Choroszczy powierzył Pani Danucie Małyszko stanowisko Dyrektora Zespołu Szkół w Choroszczy na okres kadencji od 1 września 2011 r. do 31 sierpnia 2016 r.

Należy zauważyć, iż rozstrzygnięciem nadzorczym Nr NK-II.4131.2.36.201l.ZCH z dnia 5 kwietnia 2011 r. Wojewoda Podlaski stwierdził nieważność zarządzenia Nr 22/2011 z dnia 1 marca 2011 r. w sprawie odwołania ze stanowiska Dyrektora Zespołu Szkół w Choroszczy. Powyższe rozstrzygnięcie nadzorcze stało się przedmiotem skargi Burmistrza Choroszczy wniesionej do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Białymstoku, rozpatrywanej pod sygn, akt II SA/Bk386/11, co do której WSA w Białymstoku na posiedzeniu w dniu 13 października 2011 r. orzekł o jej oddaleniu.

Jak wynika z powyższego przedmiotowe zarządzenie zostało wydane w sytuacji, gdy nastąpiło wstrzymanie wykonania zarządzenia Burmistrza Choroszczy Nr 22/2011 z dnia 1 marca 2011 r. w sprawie odwołania ze stanowiska Dyrektora Zespołu Szkół w Choroszczy Pani Wandy Jankowskiej.

(…)Zgodnie bowiem z art. 92 ust. 1 ustawy o samorządzie gminnym, stwierdzenie przez organ nadzoru nieważności uchwały lub zarządzenia organu gminy wstrzymuje ich wykonanie z mocy prawa w zakresie objętym stwierdzeniem nieważności, z dniem doręczenia rozstrzygnięcia nadzorczego. Natomiast w myśl art. 98 ust. 5 powoływanej ustawy, rozstrzygnięcia nadzorcze stają się prawomocne z upływem terminu do wniesienia skargi bądź z datą oddalenia lub odrzucenia skargi przez sąd.(…)W związku z powyższym, brak było podstaw do powierzenia stanowiska Dyrektora Zespołu Szkól w Choroszczy nowej osobie. W tym stanie należało stwierdzić, że zarządzenie Nr 55/2011 Burmistrza Choroszczy z dnia 21 lipca 2011 roku w sprawie powierzenia stanowiska Dyrektora Zespołu Szkół w Choroszczy zostało podjęte z istotnym naruszeniem prawa. Zatem stwierdzenie jego nieważności jest zasadne.”

Ale nasi miejscowi decydenci prawo nadal interpretują inaczej – po swojemu :)

Quo vadis oświato w Choroszczy?

Re: Polityka zmiotła dyrektorkę Zespołu Szkół. Wkroczył wojewoda.

Dzień 13 października okazał się równie szczęśliwy jak ten, o którym pisałam wcześniej (czyli 13 września) -  kolejne rozstrzygnięcie tym razem w sądzie wyższej instancji ponownie na moją korzyść :)

To miła nagroda z okazji Dnia Edukacji Narodowej, tym bardziej cieszy, że otrzymana z rąk tak szacownej instytucji jaką jest Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku. Jednak można liczyć na sprawiedliwe rozstrzygnięcie zgodnie z prawem. Jedyny mankament to zbyt odległe terminy spraw, ale po prostu  należy uzbroić się w cierpliwość. Dziękuję zarówno składowi sędziowskiemu jak i mojemu mecenasowi. Tym razem cytuję maksymę ze strony internetowej kancelarii adwokackiej mecenasa prowadzącego moje sprawy:  „Ignorantia iuris nocet (nieznajomość prawa szkodzi). To jedna z podstawowych zasad prawa…” oraz zapis „W praktyce bowiem rzadko sprawdza się powiedzenie, w myśl którego sprawiedliwość sama się obroni. Zdecydowanie częściej należy o nią zawalczyć, gdyż sprawiedliwość jest ślepa, a niesprawiedliwość jeszcze bardziej.” - to ten zapis zadecydował o wyborze kancelarii adwokackiej do prowadzenia moich spraw.

Dzisiaj po dość długiej wakacyjnej przerwie odbyła się w WSA w Białymstoku kolejna rozprawa. Tematem jej było rozpatrzenie złożonej przez Gminę Choroszcz skargi  na rozstrzygniecie nadzorcze Wojewody Podlaskiego o stwierdzenie nieważności zarządzenia w sprawie odwołania dyrektora zespołu szkół.

Wniosek o dopuszczenie do udziału w postępowaniu sądowym w tejże sprawie został rozstrzygnięty na moją korzyść i jest to zdecydowanie nowe doświadczenie. Sędzia odnosząc się do zarzutów stawianych przez burmistrza stwierdził, że ładnie brzmią te akapity, ale to za mało by odwołać dyrektora w trakcie roku szkolnego. W uzasadnieniu zarządzenia burmistrz nie wykazał, aby zachodziły szczególnie uzasadnione przypadki odwołania (tak stwierdził wojewoda w swoim rozstrzygnięciu) – sędzia przytoczył w tym miejscu wiele wyroków, a może lepiej brzmi rozstrzygnięć NSA w podobnych sprawach. Wszystkie są na korzyść odwoływanych dyrektorów w tym trybie :) A ja przypuszczam,że poza względami merytorycznymi, to jest także zemsta za mój start w wyborach. W pośpiechu popełnia się dużo błędów i teraz to się zaczyna mścić, a to dopiero początek domina.

Dziwi mnie obecność na sprawie P. Mikołaja, zadaję sobie pytanie czym to jest spowodowane: nadmiarem wolnego czasu, a może czuje mój oddech na plecach :)

Na akademii z okazji KEN w Zespole Szkól byłabym dziś Persona non grata, ale i tak nikt mnie nie zaprosił. Gratuluję Burmistrzowi udanej akcji – wykonana praca została doceniona, nagrody rozdane :) Zaś audytorium zgromadzone na uroczystości, świadczy o tym, że sporo osób pracowało nad moim odwołaniem.

Do zobaczenia moi wychowankowie i przyjaciele :)

„Między ustami a brzegiem pucharu”

„Między ustami a brzegiem pucharu”

W ostatnich dniach ukazały się artykuły w prasie lokalnej w wydaniu papierowym i internetowym o intrygujących tytułach: „Nie każdy może pełnić obowiązki dyrektora” (wyd. papierowe) i „Choroszcz. Polityka zmiotła dyrektorkę Zespołu Szkół. Wkroczył wojewoda” (wyd.internetowe). Niestety, nie dano mi możliwości wypowiedzenia się – Pani redaktor do mnie nie dotarła. Trochę dziwi mnie ta sytuacja, należy zadać pytanie: Co z tą niezależnością prasy?

Artykuł wzbudził jak zwykle wiele kontrowersji co jest widoczne w wypowiedziach forumowiczów. Nawet nauczyłam się rozróżniać posty zdesperowanych osób ze szkoły jak i pracowników urzędu. Lubię je czytać, często nawet bawią mnie do łez wypowiedzi sfrustrowanych ludzi – ale takie czasy. Łatwiej jest wypowiedzieć się anonimowo, niż podawać swoje prawdziwe namiary. Ale co się dziwić, mówienie prawdy w dzisiejszych czasach nie koniecznie się opłaca. Doświadczam tego na sobie, a to najlepsza szkoła życia. Śledzę również sprawy osób w podobnych do mojej sytuacjach (mam na myśli znane procesy lekarzy) i wniosek nasuwa się sam: Ktoś, kto ma czyste sumienie, nie ukradł przysłowiowej „złotówki” i ma trochę kasy może walczyć o swoje. Trochę długo to trwa, ale jak ma się dobrego adwokata, to można liczyć jednak na sprawiedliwe rozstrzygnięcia. W końcu po to stworzono prawo. I właśnie o tym świadczy kolejne rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody (już drugie) na moją korzyść. Pragnę zaznaczyć, że nie jest to żadna opcja polityczna, bo jestem osobą bez przynależności partyjnej i cenię to sobie szczególnie. To co robię, to po prostu dochodzenie do prawdy, bo nic innego mi nie zostało, a nadal wierzę w sprawiedliwość.

Tworzenie prowokacji, które generowały konflikty (o których wkoło mówi grupa inicjatywna), nigdy nie były i nie są moją mocną stroną – wręcz brzydzę się nimi. A prawo jest prawem i osoby pracujące zwłaszcza z młodzieżą, wychowujące przyszłe pokolenia powinny je nie tylko stosować, ale i same świecić przykładem. Cały czas zastanawiam się:  jaki może być konflikt na linii dyrektor – nauczyciel? Otóż proste – kiedy zwrócisz uwagę, że nauczyciel nie jest na dyżurze, co jest jego obowiązkiem – konflikt. Jeżeli są skargi uczniów i rodziców na niesprawiedliwe ocenianie i faworyzowanie jednych, a drugich traktowanie inaczej – konflikt. Spóźnianie się do szkoły i niepunktualne wychodzenie na lekcje – konflikt. Reakcja dyrektora w takiej sytuacji to konieczność.

A jeśli nauczyciel nie przychodzi do szkoły, a w tym czasie wykonuje inne czynności zarobkowe np.  sędziuje mecze (zdecydowanie za większe pieniądze) w godz. swojej pracy i w kolejnym dniu przynosi zaświadczenie ze stacji krwiodawstwa, że miał dzień wolny (bo mu się należy) – to już mega konflikt. Pozostawiam to bez komentarza, tak jak i te artykuly prasowe – bo co tu komentować :)

Drodzy nauczyciele, kto Wami tak steruje? Zacznijcie myśleć samodzielnie. Kilka osób chcialo załatwić swoje partykularne interesy zarówno z gminy, jak i ze szkoły. Wy jesteście tylko pionkami w grze. Głowa do góry nie macie się czego obawiać z mojej strony. Wyciągnijcie z tego tylko odpowiednią lekcję. A wszystkim wytrwałym polecam film „Zapach kobiety” . Czyżby taką szkołę burmistrz i jego świta chcą tworzyć? (końcowe sceny filmu – na szczęście prawda zwycięża).

Bez znieczulenia

Dzień 13 września zaczął się jak zwykle, od zerwania kartki z kalendarza. Moją uwagę zwróciła ciekawa maksyma, którą pozwolę zacytować:
„Dramatem naszych czasów jest to,że głupota zabrała się do myślenia” Jean Cocteau.

Mnie również dało to wiele do myślenia, a jest o czym, gdyż wszystkie zainicjowane przeze mnie sprawy nie mają końca.  Od tego dnia,13 – tkę uważaną przez niektórych jako feralną, zaliczam zdecydowanie w poczet liczb szczęśliwych. W tym dniu na stronie Podlaskiego Urzędu Wojewódzkiego zamieszczono w BIP-ie rozstrzygnięcie nadzorcze stwierdzające nieważność kolejnego zarządzenia burmistrza z serii odwoływania i powoływania kolejnych dyrektorów. (plik do pobrania)

Wygląda na to, że zarządzenia wydawane przez burmistrza, które ośmieliłam się zaskarżyć to buble prawne. Najgorsze w tym jest to, że chęć zemsty za mój start w wyborach samorządowych zdominowała „zdrowe” myślenie. Czyżby sprawdziła się cytowana wyżej maksyma? I oto kolejne rozstrzygnięcie wydane przez Wojewodę stwierdza nieważność Zarządzenia nr 23/2011 Burmistrza Choroszczy z dn.  1 marca 2011r.  w sprawie powierzenia pełnienia obowiązków dyrektora Zespołu Szkół w Choroszczy. Nie byłoby problemu, gdyby „ktoś”, kto tworzy tego typu makulaturę traktował prawo w sposób ścisły i literalny, a nie interpretował według własnego uznania. A tak na marginesie Art. 36a ust.5 ustawy o systemie oświaty według mnie jest prosty nawet dla zwykłego śmiertelnika, nie wspominając już o innych osobach…

Oto fragmenty rozstrzygnięcia:

Zgodnie z dyspozycją przepisu art. 36a ust. 5 powołanej wyżej ustawy o systemie oświaty, organ prowadzący szkołę, do czasu powierzenia stanowiska dyrektora, może powierzyć pełnienie jego obowiązków wicedyrektorowi, a w szkołach, w których nie ma wicedyrektora, nauczycielowi tej szkoły, jednak nie dłużej niż na okres 10 miesięcy. Z treści powyższego przepisu wynika wyraźnie, że przy powierzeniu obowiązków dyrektora, pierwszeństwo przypada wicedyrektorowi szkoły lub placówki, a dopiero w braku wicedyrektora, organ prowadzący powierza obowiązki nauczycielowi tej szkoły.

W wyniku przeprowadzonego postępowania nadzorczego w odniesieniu do zarządzenia Nr 23/2011 organ nadzoru stwierdził, że wyżej wymieniony akt prawny Burmistrz Choroszczy wydał z naruszeniem art. 36a ust. 5 ustawy o systemie oświaty. Ustalono bowiem, iż w dniu wydania zarządzenia Nr 23/2011 przez Burmistrza, w Zespole Szkół w Choroszczy zatrudniony był wicedyrektor (…)

Burmistrz jako organ wykonawczy powinien działać tylko i wyłącznie na podstawie prawa i w jego granicach, zatem niedopuszczalne jest podejmowanie przez Burmistrza regulacji bez wyraźnego upoważnienia ustawowego lub z jego przekroczeniem.

(…)W tym stanie należało stwierdzić, że zarządzenie Nr 23/2011 Burmistrza
Choroszczy z dnia 1 marca 2011 r. w sprawie powierzenia pełnienia obowiązków dyrektora Zespołu Szkół w Choroszczy zostało podjęte z istotnym naruszeniem prawa. Zatem stwierdzenie jego nieważności jest zasadne.”

Należy dodać, że Wojewoda rozpatrzył tylko jeden wątek sprawy, a mianowicie kwestię wicedyrektora. Drugi wątek jest zdecydowanie ciekawszy, a dotyczy kwalifikacji, ale tym zajmą się inne uprawnione do tego instytucje.

Na koniec należy postawić pytanie włodarzowi miasta: Panie Burmistrzu, w takim razie co z dalszymi zarządzeniami dotyczącymi powoływania zastępców i kolejnych dyrektorów i ich zastępców… czyżby efekt domina? Aż strach myśleć co będzie dalej…

Dla wytrwałych jako materiał dodatkowy  fragment z obrad Sesji Rady Miejskiej w Choroszczy dotyczący oczywiście tego tematu.

Kronikarz

Zorientowani wiedzą o co chodzi w tytule. Tym, którzy przez przypadek tu zaglądają wspomnę, iż osoba posługująca się nickiem „kronikarz” zamieszczała informacje na forum KP ze swoją oceną tego, co dzieje się w naszym Zespole Szkół. Nie mam pojęcia, kim jest ta osoba, ale nie byłoby „kronikarza” gdyby osoby zainteresowane i dobrze zorientowane w życiu szkoły nie napisały tekstu (czyt. donosu bo nie miały odwagi się podpisać). Udało mi się jednak ustalić jego autorów. To m.in. panie o imionach na litery D. i B. Stworzone „dzieło” należało rozpropagować, więc wspomniane osoby zaniosły je do burmistrza. Cel uświęca środki (Machiavelli), a praca powinna być nagradzana – teraz piastują odpowiedzialne funkcje.

A dalej to już z należytą pieczołowitością „zaopiekowano” się donosem – dużo by pisać! Przejdźmy do sedna :ustalono IP komputera, z którego zamieszczano zniesławiające mnie teksty na forum KP . Dziwnym trafem okazało się, że pomawiające mnie treści umieszczono z komputera znajdującego się w domu pana o imieniu Mikołaj. Jednak wystąpił mały problem, gdyż jak się okazało w trakcie przesłuchań, ten jegomość nie umie posługiwać się komputerem. Ale w okresie listopada (okres przedwyborczy) bywał u niego pan Andrzej i ponoć korzystał z tego komputera. Problem kolejny polega na tym, że wspominany Andrzej nie przyznał się do tego, że z tego komputera korzystał. Policja nawet nie była uprzejma przeprowadzić konfrontacji obu dżentelmenów w celu ustalenia, czy któryś z nich uprzejmy był na tym forum wieszać na mnie psy. Niby takie proste, a jednak okazało się za trudne i na tym sprawę zakończono. Stwierdzono i tak dużo cyt. „…Nie ulega wątpliwości, że czyn będący przedmiotem rozpoznania jest przestępstwem. Jednakże prokurator ściga nie każde przestępstwo, albowiem są takie czyny, których ściganie ustawodawca pozostawił w wyłącznej gestii osoby pokrzywdzonej.”
Zostaje mi jeszcze ściganie tego czynu z oskarżenia prywatnego, tylko zastanawiam się, przeciwko komu wnieść prywatny akt oskarżenia: przeciwko panu Mikołajowi, Andrzejowi, a może przeciwko jeszcze komuś innemu?

Czy takie działanie ma wiele wspólnego z rozsądnym gospodarowaniem groszem publicznym?

Tak jak pisałam wcześniej, burmistrz stoi na stanowisku, że zarządzenie 22/2011 z dnia 1 marca jest skuteczne, postanowili rozpisać konkurs i wybrać kolejnego nowego dyrektora. W myśl zasady „kto szuka, ten znajduje” znajdą trzeciego dyrektora – rewelacyjne tempo :) Szkoda tylko, że w tak szybkim tempie nie odpisują na korespondencję interwencyjną obywateli. Niestety, w naszej gminie uzyskiwane „tytuły” nie zobowiązują, przydają się tylko w okresie przedwyborczym na czołówki lokalnej gazety. Jednym słowem tania kampania za pieniądze podatników. Ale rozpisanie konkursu przecież ma swój cel, pewnie chcą powołać przed Sądem nowy argument, że rozpisano konkurs i wybrano nowego dyrektora. Pomimo tego, że zarówno Kuratorium, jak i Wojewoda uznali, że zarządzenie o moim odwołaniu w tym trybie nie mogło być dokonane – to gmina nadal tkwi w swoim jedynym słusznym przekonaniu. Z prawdopodobieństwem ocierającym się o pewność należy założyć, że podobne rozstrzygnięcie wyda sąd administracyjny. A wówczas burmistrz, ze szczupłego budżetu gminy, lekką ręką będzie musiał zapłacić świadczenia należne nowo wybranemu dyrektorowi. Ale to nie będzie przecież świadczenie płatne ze swojej kieszeni, tak jak zawarłam to w tytule wpisu.

Młyny demokracji mielą powoli, ale skutecznie.

Odbyła się druga rozprawa w Sądzie Rejonowym w Białymstoku za niezgodne z prawem odwołanie mnie z funkcji dyrektora Zespołu Szkół. Pomimo rozstrzygnięcia nadzorczego Wojewody Podlaskiego na moją korzyść, gmina nadal idzie w zaparte. Ciekawostką jest również to, że już inna osoba pełni funkcję dyrektora. Poprzedni p.o. dyrektora uczestniczył w sprawie jako obserwator :). Chyba nie wytrzymał parcia – ale o tym jeszcze napiszę. To,że nie jestem przywrócona na stanowisko, nawet skomentowała sędzia prowadząca sprawę. Łatwo jest wydawać pieniądze publiczne na toczące się postępowania, pewnie gdyby musieli zapłacić ze swojej kieszeni, to zastanowiliby się czy warto. Na szczęście weszło nowe prawo o odpowiedzialności urzędników za swoje błędnie podejmowane decyzje.

Niestety na rozprawie, nie słuchano żadnych świadków z uwagi na to, że pełnomocnik reprezentujący gminę nie był w stanie stwierdzić, na jakim etapie jest sprawa przed sądem administracyjnym, czy nadano jej sygnaturę i jaką, a także, że sąd używając języka właściwego dla sali sądowej i zważając na powagę miejsca, w jednoznacznie negatywny sposób odniósł się do poziomu zaprezentowanego przez stronę pozwaną w tym postępowaniu. Litościwie przemilczę słowa, które wówczas padły. Z jednej strony utwierdziło mnie to w przekonaniu, że moje roszczenia są zasadne i zostaną uwzględnione, a z drugiej strony czułam się jakoś nieswojo obserwując, na jak niskim poziomie prowadzona jest obsługa prawna naszej gminy.

Decyzja wydana…

Dawno nie pisałam, a aktywność na blogu jak wskazuje licznik nadal nie wygasa :) Na początek pragnę poinformować o wydaniu przez wojewodę rozstrzygnięcia nadzorczego o stwierdzeniu nieważności zarządzenia Nr 22/2011 Burmistrza Choroszczy z dnia 1 marca 2011 r. w sprawie odwołania ze stanowiska Dyrektora Zespołu Szkół w Choroszczy. Oto jego sentencja:

„W tym stanie należało orzec, że zarządzenie Nr 22/2011 Burmistrza Choroszczy z dnia 1 marca 2011 r. w sprawie odwołania ze stanowiska Dyrektora Zespołu Szkół w Choroszczy jako sprzeczne z prawem, podlega uchyleniu w całości.”

Okazało się, że można liczyć na sprawiedliwe potraktowanie. Fakt wydania takiej decyzji przez wojewodę pozwala mi z optymizmem patrzeć na to, jak zakończy się toczące się przed sądem z mojego powództwa przeciwko Zespołowi Szkół postępowanie.

A to tym wszystkim, którzy wierzą w sprawiedliwość:)

Trochę wspomnień…

Zacznę od tematu promocji szkoły – podobno jej nie było, tak przynajmniej pisali „twórcy donosów” :) Trochę wspomnień nie zaszkodzi, dodane strony same w sobie są już historią i całe szczęście, że są. Nie muszą się wszystkim podobać, ale to nic innego jak jedna z form promocji szkoły – rozdział zamknięty…

A były i sukcesy: udział szkoły w internetowej gałęzi europejskiego konkursu Europe@t School, Internet Award Scheme i dojście do ścisłego finału. Zadaniem do wykonania była produkcja wspólnej strony internetowej przez trzech partnerów z różnych państw Europy (Niemcy, Bułgaria, Polska) na następujący temat: „Ku Europie
Obywateli”.

Zapraszam do wspomnień i te starsze roczniki i te trochę młodsze, tych wszystkich, których to dotyczy i nie tylko. Powspominajmy razem… oto niektóre z moich działań utrwalone na stronach internetowych.

1. Szkoła Podstawowa w Choroszczy
2. Europe at School
3. Turystyka w Choroszczy
4. Zespół Szkół w Choroszczy

Słowa wsparcia…

Takie e-maile otrzymuję od byłych uczniów – to daje siłę…DZIĘKUJĘ :)

„Ludzie z ikrą są w Choroszczy (pod obecnymi rządami) od tego aby starzy wyjadacze zbierali dzięki nim laury. Pod warunkiem oczywiście, że ci pomysłowi tańczą jak im okupanci ciepłych krzesełek zagrają. Pani jest niestety przykładem tego co …się dzieje z człowiekiem, który chce ruszyć te zastygłe schematy. Obecnym ‘włodarzom gabinetów” chodzi jedynie o utrzymanie ciepłych posad…. za wszelką cenę. Nie ważni są mieszkańcy Choroszczy, uczniowie czy parafianie. waże są układy, kto z kim, kogo uwalić, komu się podlizać, kogo podkablować. Pani wykazała się wielką odwagą i za to Panią cenię. Byćmoże jest Pani tą kroplą, która wydrążyła dziurę w skale. Pozdrawiam!
Ps. Na codzień się polityką i sprawami wewnątrz urzędów nie interesuję, ale jak słyszę co się u Nas dzieje to mnie szlag trafia.”

„Ja patrzę na to wszystko oczami młodej jeszcze osoby i rozmyślam jaką tu filozofię przyjąć, jak nie stracić entuzjazmu, energii, nie popaść w marazm w przyszłości? …będąc blisko rożnych świństw które już nie raz widziałam, uznam iż jest to norma, a nie patologia. Zastanawiam się więc też – miejscem dla kogo ta Choroszcz jest? Jakim trzeba być żeby mieć tu prawo głosu? …uznanie w Choroszczy zdobywa się przez zasiedzenie. Przy okazji lepiej nie być kobietą, a tym bardziej młodą . To miasto do wypalania się dla ludzi z pasją, …w Choroszczy rządzi fałsz, nikomu nie można ufać, „a ideały dawno się sprzedały”? Babcia świętej pamięci zawsze mówiła: „Do odważnych świat należy”. Może to to?”

„Witam Pani Wando, nie wiem czy jeszcze Pani mnie pamięta ;) kiedyś, kiedyś uczyłem się w gimnazjum, z większymi i mniejszymi sukcesami, ale przetrwałem. ;P Wcześniej miałem już się odezwać do Pani. Chcę napisać, że podziwiam Panią za samą próbę wystartowania w wyborach. Niestety potwierdziła stara, PRLowska zasada „kto nie z Mieciem, tego zmieciem…”, ale proszę się nie przejmować! Nic straconego! A czasami lepiej ustąpić komuś, kto nie prezentuje jakiegokolwiek poziomu… Mam nadzieję, że w niedługim czasie uda się odbić Choroszcz od władzy, która ma widzenie tunelowe. Rozmawiałem trochę z ludźmi z młodego pokolenia i raczej będziemy mogli coś więcej Pani pomóc. :) Te wybory niech zostaną potraktowane, że już coś zaczyna się dziać i za niecałe 4 lata nie będzie monopartyjnych wyborów i w końcu w gminie zasiądą osoby, które mają „otwarty umysł”.Pozdrawiam, wszystkiego dobrego.
P.S. O tej farsie z gimnazjum też słyszałem… Pani była nie do zastąpienia, zarówno pod względem dyscyplinarnym jak i pedagogicznym, lepszego managera gimnazjum nie będzie miało…”

„Pani Wando, bardzo Pani współczuję tego, co się ostatnio stało. Wiem, że nie jest już Pani dyrektorką Zespołu Szkół. Naprawdę ogromnie mi przykro. To, co się u nas dzieje jest dla mnie niepojęte i tylko utwierdza mnie w przekonaniu, aby jak najprędzej się stąd zwijać… Mam nadzieję, że przed Panią będzie teraz tylko to, co najlepsze. Zrobiła Pani bardzo dużo dobrego w naszym lokalnym szkolnictwie, ma Pani ogromne doświadczenie i wierzę, że znajdzie Pani swoją drogę. Jeszcze raz: bardzo Pani współczuję i pozdrawiam Panią niezwykle ciepło. Także od moich Rodziców. Proszę się trzymać :)”

A to dedykacja od byłej uczennicy.

Jak nie wiadomo o co chodzi…

Prosperity w szkole minęło, nauczyciele z nadgodzinami zarabiali więcej niż dyrektor – i gdzie tu może być szacunek do przełożonego. Zastępstw było coraz mniej (dobry pieniądz),  nauczyciele pracujący w liceum musieli wyrobić swoje godziny etatowe w trakcie roku szkolnego ze względu na termin kwietniowy zakończenia zajęć w klasie maturalnej. Jest to znacząca liczba godzin (np. polonista musiał odpracować ok. 50 godz. na poczet majowych i czerwcowych poborów). Ale pomimo wszystko dochody zaczęły być wyższe (m.in. podwyżki pensji, wychowawstwa i dodatku motywacyjnego ) –  niestety ta grupa zawodowa jest bardzo roszczeniowa – wystarczy prześledzić na forach internetowych jak jesteśmy odbierani, wstydzę się, bo w końcu też jestem reprezentantem tej grupy  (nauczycielem się jest, dyrektorem się bywa). Na szczęście,  w każdym zawodzie trafiają się pasjonaci – to Ci co uczciwie pracują i co ważniejsze uczniowie mogą na nich liczyć. Po latach jest to szczególnie miłe, kiedy dostaje się sympatyczne e-maile od byłych uczniów, a rozwój portali społecznościowych w ostatnim czasie daje ku temu możliwości. A trafiają się i tacy, co potrafią postawić trzy jedynki na jednej lekcji -  i to też jest nauczyciel, refleksje nasuwają się same :)

Kością niezgody są także nagrody i dodatki motywacyjne. Za pracę dydaktyczną, wychowawczą i opiekuńczą nauczyciel dostaje pobory. A nagroda jest czymś specjalnym – są kryteria, które należy spełnić. Ale są osoby, które potrafią poskarżyć się (czyt. donieść), że nie otrzymały nagrody, czy motywacyjnego – a wystarczy przeczytać przepisy prawa i wszystko jest jasne. Czy mogę mieć żal do szefa, że nie otrzymałam nagrody? Nie mam, tylko zastanawiam się – co zrobiłam źle, skoro mnie nie docenił i co powinnam zmienić, aby ją w przyszłości otrzymać, czy warto się zmieniać, czy lepiej zostać sobą, bo kasa to nie wszystko :)

A może warto zastanowić się nad wprowadzeniem nowej kategorii do uchwały gminnej dotyczącej nagród np. za donosy – wtedy by była kolejka, bo w jednym roku pieniążków by zabrakło, aby wszystkich docenić…

Konflikt interesów…

Zawsze lubiłam układanki z klocków Lego – składanie ich wymagało niezwykłej precyzji, a przede wszystkim wymagało myślenia – efekt końcowy zawsze wzbudzał zachwyt. Obecnie składam inne „klocki” i efekt końcowy jest równie imponujący. Zaczęło się wszystko w 2007 roku, kiedy to upływała kolejna kadencja i szef poprosił mnie na rozmowę. Wtedy to dowiedziałam się, że przedłuża mi kadencję bez konkursu, ale nie akceptuje obecnej wówczas wicedyrektor – nie powiedział dlaczego. Zasugerował, abym spytała ją sama i tak też uczyniłam. Znam powód od danej osoby – i to dobrze, bo gdyby powiedział to ktoś inny, nie uwierzyłabym. To jest pierwszy klocek mojej układanki.

Do tego dołączyły się następne – to były osoby, którym proponowałam stanowiska wicedyrektorów (3 osoby) i to są dziś najwięksi moi wrogowie:)Chyba dopiero dotarło do nich, że nie wykorzystali swoich „pięciu minut”. Jeden z nich nawet powiedział, że pewnie będzie tej decyzji żałował – i widocznie przyszedł ten czas:) Ci „malutcy” nie umieją tego ukryć, a tak na marginesie-nawet dzień dobry nie mówi i tacy mają wychowywać następne pokolenia?

Potem to już tylko science fiction – klocki ożyły. Zadziałał mechanizm sterowania i podporządkowywanie sobie jednostek – nad tym czuwała osoba z zewnątrz. Jak w komunie – rozkładanie organizacji od wewnątrz, a ludzie słabi są podatni na takie działania. Do tego wszystkiego doszedł niż demograficzny i lęk o pracę. Lęk ma każdy, jest on naturalnym elementem naszego życia. Potem zastosowano techniki intensyfikacji lęku:- rozgłaszanie różnych wieści z reguły fałszywych, n-le zaczęli pisać paszkwile i donosy. W przypadku środowiska zintegrowanego, a takie było przez 8 lat – trzeba było czasu, aby grupę rozwalić (zajęło im to ponad 2 lata). Dalsze działania polegały na podawaniu informacji prawdziwych i nieprawdziwych („informacji szeptanych”). A na deser zostawiono temat wprowadzania zmian organizacyjnych (niewtajemniczonym powiem, że zbliża się układanie arkusza organizacyjnego na kolejny rok szk. – przydział etatów) – puszczanie szczurów o reorganizacji, nikt nie wie kto „poleci”. Spowodowało to u części ludzi walkę pomiędzy sobą o utrzymanie się. Donosicielstwo kwitło – paszkwile wysyłano do wielu różnych instytucji, a potem to już nieustanne kontrole. Ten sam efekt osiąga się, kiedy ogłosimy, że będą awanse „wyścig szczurów” – w końcu za skuteczne donoszenie w poprzednim ustroju zawsze należały się stołki. Wykorzystano już istniejącą wrogość pomiędzy ludźmi – nastąpiło. skłócenie środowiska o różnym wyznaniu religijnym (ale o tym później). Najgorsze w tym wszystkim jest to, że w tym ferworze walki niektórzy nauczyciele zapomnieli o swoich codziennych obowiązkach. Efekt ich pracy w ocenie rodziców i uczniów (ankiety i wywiady grupowe) będzie niedługo dostępny dla wszystkich w raporcie końcowym sporządzonym przez zewnętrzną instytucję (Kuratorium Oświaty) i niestety nie wypadł korzystnie dla tej grupy zawodowej. Po oficjalnym zakończeniu ewaluacji w obszarze „Procesy” odeślę zainteresowanych do zapoznania się w całości z raportem.
Szkoda mi tylko młodzieży, nikt w tym ferworze walki o nich nie myśli, fundując im i rodzicom tanią sensację w tak ważnym dla nich okresie – zaczyna się czas przygotowywania szkoły do egzaminów gimnazjalnych i maturalnych, ale włodarze miasta nie muszą o tym wiedzieć, po co zaprzątać sobie głowę niepotrzebnymi rzeczami…